Przyśpiewki weselne i inne

 

 Kiedy pan młody przyjeżdżał do pani młodej , śpiewano:  

Otwórzcie, otwórzcie, bośmy przyjechali,

Jak nie otworzycie, pojedziemy dalej.

Otwórzcie, otwórzcie te drzwi malowane,

Jak nie otworzycie, wywalimy ścianę.

Otwórzcie, otwórzcie, a bo macie komu,

Jak nie otworzycie, pojedziem do domu.  

 

Witanie pana młodego u pani młodej:  

- Drużbowie, drużbowie, z daleka jedziecie,

  Zgubiłam wianeczek, czy mi go wieziecie?

- Wieziemy, wieziemy, ale już nie cały,

  Cztery  rumianeczki z niego wyleciały.

  Cztery rumianeczki, piąty parachwijał,

  Co się pani młodej na głowie rozwijał.

 

 

Błogosławieństwo pary młodej:  

Błogosław, błogosław prawą rączką krzyż,

Bo już ostatni raz na jej wianek patrzysz.

Biała sukienka, złoty pas,

Wychodźcie dzieci, bo już czas.

Wychodźcie dzieci za progi,

Obłapcie rodziców za nogi.  

 

 

Wyjazd do ślubu:

Wyjeżdżaj, wyjeżdżaj  z podwórza na górkę,

Bo żeś wycyganił od rodziców córkę.

Ja nie wycyganił, oni mi ją dali.

Jeszcze mi ją,  jeszcze we wianek ubrali.  

 

Przyśpiewki na weselu:

Myślałaś, dziewczyno, że ci będzie lepiej,

Dostaniesz pasiorem, aż ci się przylepi.

Myślałeś, chłopaczku, że tu są pałace,

A tu stare budy, że aż serce płacze.

Choćbyś ty, dziewczyno, złote wianki wiła,

To teściowa powie, żeś nic nie robiła.

A jeszcze ci powie, żebyś wczas wstawała

Wydoić te krowy, coś je tu nagnała.  

Kasieńka i Janek, ładna para ludzi,

Jak Kasieńka zaśnie, to Janek  ją zbudzi.  

Starościno idzie miedzą,

Komary jej dupę jedzą,

A starosta idzie bruzdą,

Ogania jej dupę rózgą.  

 

Oczepiny:

Moi mili państwo, proszę  się nie gniewać,

Bo teraz będziemy na czepeczek zbierać.

Dajcie że, dajcie i wy gospodynie,

Boście poprzedały na jarmarku świnie.

Dajcie że, dajcie i wy gospodorze,

Boście poprzedali na jarmarku zboże.

Trzeba jej dać, nie żałować,

Żeby miała swoje liczko czym okrywać.

Spojrzyj, dziewczyno, w górę, jak się gwiazdy smucą,

Dzisiaj, dzisiaj ci wieczorem twój wianeczek zrzucą.

Zrzucą ci wianeczek z ziela zielonego,

A założą czepek z tiulu bielutkiego.

Nie będę ja w tym  czepku chodziła,

Bo ja bym się swojej mamy wstydziła.

A nie wstydź się ty mamy, córuś,

Powieś wianek na kołysce, czepek włóż.

Dziękujemy wszystkim, coście wy tu dali,

Żebyście się do nieba dostali.

WESELA