OBRZĘDY I ZWYCZAJE.

            Częścią kultury ludowej i społecznej są wierzenia, obyczaje, obrzędy i folklor. Obrzędy ludowe dotyczą różnych dziedzin życia społeczności wiejskiej. Najważniejsze z nich można ująć w dwóch grupach związanych z obrzędowością rodzinną oraz obrzędami dorocznymi obchodzonymi cyklicznie w następujących po sobie porach roku. Rozwinęły się one na podłożu starych wierzeń pogańskich , na które nawarstwiły się wierzenia i obrzędy chrześcijańskie.

 

Obrzędy i zwyczaje doroczne

Dwa najważniejsze święta w cyklu obrzędowości dorocznej i kalendarzu kościelnym to:

 

 

Boże Narodzenie

W rodzimej kulturze ludowej Dolnego Powiśla w Wigilię Bożego Narodzenia przystrajano choinkę w świeczki , jabłka , orzechy. Nie znany był zwyczaj uroczystej kolacji Wigilijnej i prezentów. Dzieci ustawiły wieczorem talerze , oczekując , że gwiazdka coś im do nich włoży. Najczęściej były to jabłka , cukierki , jakaś zabawka. Niegrzeczne dzieci straszono , że im gwiazdka włoży rózgę . Specjałem pieczonym na te święta były owalne pierniczki zwane fefernuski. Aż do 1945r nie było zwyczaju dzielenia się opłatkiem. Oskar Kolberg zanotował , że w Wigilię Bożego Narodzenia chodzono tu z gwiazdą , czyli gwiazdy , tj. chłopcy poprzebierani za kozy , bociany , baby itp., płatali figle dzieciom i dziewczętom. Zbierali od gospodarzy datki pieniężne lub żywność. Wszystkie miały przynosić człowiekowi powodzenie i szczęście , miały moc przeciwdziałania nieszczęściu. W wigilię Nowego Roku (Sylwester) parobcy zbierali się wieczorem z batami, zapatrzonymi na końcu w węgorzynę (skórę z węgorza) lub konopie żeby głośno trzaskały. Gospodarze dawali napitek zadowoleni , że od tego trzaskania będą się lepiej pasły konie. Zwyczaj ten tłumaczy się jako wypędzanie starego roku. Ostatnie dni karnawału wypełnione, były hucznymi zabawami .

 

 

 

 fefernuski

Zapusty

Zapusty w praktykach ludowych połączone były z przebieraniem się za zwierzęta. W Ziemi Malborskiej ten zwyczaj przenoszono jednak na adwent . Świętuje się zapusty lepszym jedzeniem i pączkami , szczególnie w tłusty wtorek (zapustny) . Specyficzny był zwyczaj tańca z obręczą . Przygotowywano z gałęzi zdobioną wstążkami obręcz. Grupa przebierańców chodziła od gospodarza do gospodarza- zarzucali obręcz na gospodynię , która tańczyła w niej . Musiała się potem wykupić datkami w naturze. Zabawa zapustna trwała do północy. Potem zaczynał się Popielec i Wielki Post. W środę popielcową ludzie szli do kościoła , aby dać sobie posypać głowę popiołem . Niektórzy pomimo indultów kościoła , po dzień dzisiejszy , prócz niedzieli nie jedzą mięsa , a tylko potrawy postne , szczególnie zaś kartofle moczone w oleju . W kościele zamiast dzwonków i dzwonów używa się drewnianych kołatek. Z obrzędów wiosennych nie znano topienia marzanny.

 

Taniec z obręczą

Wielkanoc

Wielkanocne obyczaje ludowe były bardzo różnorodne. Ważnym dniem była Niedziela Palmowa. Święcono palmy , czyli gałązki wierzbowe i trzcinę . Znany był zwyczaj połykania kotków z palm , aby nie bolało gardło.

 

Malowane jaja

Wielki Piątek

W Wielki Piątek dorośli smagali dzieci ,, za Boże Rany „. Na Wielkanoc wspólny jest zwyczaj malowania jaj . Barwione w łupinach z cebuli , kawie , oziminach żyta uprzednio wykonując wzory woskiem . Nie znany był zwyczaj święconego i dzielenia się święconym jajkiem. W pierwszy dzień Wielkanocy spieszono do kościoła na rezurekcję , którą kapłan odprawiał o wschodzie słońca. Lud łączył to z wierzeniem , że w ten dzień można we wschodzącym słońcu ujrzeć baranka. W tym dniu gospodarze i gospodynie pościli , mówiąc , że to ślub uczyniony przez ojców w czasie epidemii cholery lub zarazy zwierząt. Gdzieniegdzie na Powiślu znany był zwyczaj szukania w ogrodzie czy lesie malowanych jaj. Jest to tzw. Szukanie zajączka. Ten zwyczaj przyjął się od kolonistów niemieckich po I wojnie światowej. W drugie święto wielkanocne chodzono smagać zielonymi gałązkami brzozowymi od domu do domu , mówiąc tak samo jak w wielki piątek , że to na Boże Rany.

 

 

.Wigilia św. Jana

 Wigilię św. Jana obchodził lud obrzędami , które sięgały prastarych czasów pogańskich ku czci słońca, które czczono jako bóstwo. Dlatego w tych obrzędach zasadniczą rolę odgrywał ogień. Jeszcze do niedawna a mianowicie około roku 1913 płonęły ognie świętojańskie, w ten sposób, że zapalano beczkę ze smołą lub stos drzewa, albo też drąg okręcony słomą i nasmarowany smołą. Takie ognie płonęły we wsiach powiatu kwidzyńskiego i sztumskiego. Lud odpowiadał, że to odpędzało czarownice na „Łysą Górę”. W wilję świętojańską zbierali zioła, wierząc, że Są szczególnie skuteczne jako lekarstwo. Opowiadali o paproci, że w tym dniu kwitnie oraz to, że ten kwiat posiądzie będzie wszystko widział i wiedział. O wodzie mówiono, że św. Jan chrzci, tj. kwitnie, że kąpanie się przed tym terminem jest szkodliwe dla zdrowia.  Dopiero po św. Janie gdy woda przekwitnie można wejść do wody. Nie stwierdzono skakania przez ogień i puszczania wianków.

Wigilia świętego Jana

Zielone Świątki

W Zielone Świątki panował zwyczaj majenia domów gałązkami brzozy, lipy i tatarakiem , nazywanym kalmusem , który też niekiedy rozrzucano przed domem i w izbie wraz ze świeżym białym piaskiem. Według Frankowskiego tkwią w tym zwyczaju przeżytki kultu drzewa. W oktawę Bożego Ciała wili wianki z ziół, szczególnie z macierzanki i święcili w kościele. Ziołom tym przypisywano moc leczniczą gotując np. herbatę przeciw dolegliwością macicy, wiankiem okrążali wymiona krowy, jeśli nie dawała mleka itp.

Dzień Matki Boskiej Zielnej

    W Dzień Matki Boskiej Zielnej, święcono zioła. Robiono bukiecik, w którym były wszystkie rodzaje zbóż, groch , piołun, krwawnik, kocie łapki, oberwaniec i marchew. Po poświęceniu używane były przeciw chorobom i niebezpieczeństwom. Dawniej zioła te obwiązywano uzdą, którą również poświęconą, nakładano każdemu koniowi dla ochrony przed chorobami.

Żniwa

Wiele również istniało zwyczajów związanych ze żniwami. I tak np. w czasie wiązania zboża na polu kosiarze i dziewczęta zatrzymywali nie tylko gospodarza, ale i każdego, który do nich przyszedł, okręcając mu ramię powrósłem lub kłosami, albo kładąc kosę lub powrósło przed nogi. W związku z tym wykupić się trzeba było napitkiem .Dawniej nim złożyli pierwszą furę do wachtu, tj.sąsieka, pokropili go święconą wodą albo zatknęli w nim święcone ciernie lub położyli trzy czerwone kamienie, gdyż miało to chronić przed myszami. Natomiast gdy wieziono ostatnią furę zboża, przywiązywano do koła gałąż, aby klekotem oznajmić zakończenie żniw. Gdy fura ta wjeżdżała na podwórze oblewano ją i obsługę wodą. Na furze więźli tzw. Babę, tj. kilka snopków związanych powrósłem w jedną całość i naśladujących grubą kobietę.

 

Dożynki

Dożynki, albo jak się obecnie często nazywa święto plonów są prastarą uroczystością kończącą żniwa, nawiązującą do zakończenia mozolnego trudu włożonego przez człowieka w uprawę i zebranie zapewniających życie plonów. Stanowią one relikt dawnych obrzędów o charakterze magicznym. .Z biegiem lat zmieniał się i zacierał obrzędowy charakter uroczystości, na co miała wpływ zmiana warunków bytowania, zmiana osadnictwa.

Z uroczystości o treści magiczno-obrzędowej dożynki przekształciły się najpierw w uroczystość typowo dworską, a potem w PRL w uroczystość państwa charakterze masowym.

Dziś dożynki stały się uroczystością religijno-ludyczną i z silnymi elementami festynu rekreacyjno rozrywkowego.

Dożynki

Dożynki noszą taką samą nazwę-plony. 

 Żniwiarze wracali z pola ze zrobioną przez nich koroną z kłosów zawieszoną na grabiach. Ten wianek dożynkowy miał kształt korony z 4-5 łułuków u góry zachodzących się. Wykonane z wszystkich rodzajów zbóż, kwiatów, zdobionych wstążkami. Gdy pochód przychodził pod dom, pprzednica wychodziła przed korowód, wszyscy śpiewali. W Małych Ramzach brzmiało to tak:

Otwierajcie bramy wrota

Niesiemy wieniec ze szczerego złota

Plon niesiemy plon

Naszemu dziedzicowi w dom

By to zboże plonowało

Ze sto korcy z mendla dało

Plon nieśmy plon

Naszemu dziedzicowi w dom.

Po śpiewie gospodarz odbierał wianek, dziękował i zapraszał na zabawę.

 

Obrzędy i zwyczaje rodzinne

 

Wesele

Do obrzędowości rodzinnej należał obrzęd weselny, który ma dużo wspólnych cech z innymi regionami, ale sięga po części do innych ludów słowiańskich. Na owy obrzęd, składało się swatanie, w którym pośredniczył „ Rajek”. Zapoznawał on młodych ze sobą i omawiał z rodzicami warunki materialne. Następnie o ile odwiedziny doprowadziły do porozumienia, wówczas następowały oględziny, gdzie rodzice panny młodej wraz z nią oglądali posiadłość kawalera, ustalali dokładnie posag, wyprawę i termin ślubu. Kilka dni przed ślubem chodził mężczyzna lub kobieta tzn. Drużba przepasany wstęgą, który potrząsając laską (symbol konika) pięknie rzeźbioną i przystrojoną zapraszał gości na wesele i zarazem przemawiał się o napitek słowami : „ Mam konika bystrego. Proszę mi co dać na niego”.

W przed dzień ślubu obcy willi ślubne wianki z merty, za to trzeba było im dać sute wynagrodzenie, aby szczęście sprzyjało młodej . Wianek ślubny z merty mogła założyć tylko pana ubrana w białą suknie i oprócz wianka na głowie miała również welon. Młody pan miał natomiast ruchelkę tj. bukiecik z mirtem u piersi. Przed odjazdem do kościoła ktoś deklamował w imieniu matki wydającej córkę : „Wydaje ją biedna matka pierwszą córkę do stanu małżeńskiego, oddaje ją bogu i ludziom i tobie dobry zięciu...”

Z treści powyższego przemówienia wynika, że powstało ono pod wpływem etyki chrześcijańskiej. Po tej przemowie, gdy już wozy zajechały, śpiewano pieśń, w której panna młoda żegna rodziców i rodzeństwo i co jest przeżytkiem czasów pogańskich - żegna próg. Po jej zakończeniu panna młoda żegnała się z matką i krewnymi. Młoda para klękała przed matką panny młodej, ta pokropiła młodych święconą wodą. Drużba zaś wypowiadał ostatnie życzenie : „ Winszuję wam zdrowia szczęścia i błogosławieństwa przy stanie małżeńskim, żyjta pobożnie, spokojne z żonko swojo aż do śmierci” , robiąc przy tym znak krzyża. Wówczas wszyscy siadali na wozy. Młoda para jechała jako ostatnia, z powrotem jako pierwsza.

 

Śluby

Zamożniejszych odbywały się we wtorki, uboższych w niedzielę. Przy odjeździe do ślubu i powrocie grała muzyka na trąbkach. Dawniej jechała z orszakiem do kościoła. Po powrocie dróżba witał powracającą parę chlebem i solą lub flaszką wódki, matka zaś błogosławieństwem. Przy ołtarzu podczas ceremonii ślubnej starali się młodzi klęczeć jak najbliżej siebie, aby była zgoda między nimi. Patrzyli na palące się świece: po czyjej stronie świece wydają silniejszy płomień, ten dłużej będzie żył. Wierzono również, że gdy podczas składania ofiary na tacę po ślubie ważne jest, by panna młoda uzyskała mały datek od męża aby się jej pieniądze trzymały. Wieczorem odbywały się tańce. Przygrywało zwykle 3-4 muzykantów na basie i skrzypcach. Obiad lub kolacja miały zwyczaj jadła obrzędowego. W Miranach w powiecie sztumskim niegdyś podawali do stołu pasternak, parzybrodę (kapustę) i groch. Jedząc te potrawy urozmaicano sobie czas przyśpiewkami . Około północy odbywały się oczepiny. Polegały na tym, że starsza mężatka zdejmowała młodej wianek, a zakładała jej na głowę czepek. Po czym prowadzili na środek izby, gdzie stawiali stołek na którym zasiadł pan młody, a na jego kolanach panna młoda, która trzymała w ręku winek i talerz. Następnie odśpiewywano pieśń o wianku. Z pieśni tej wnioskować można, że panny aż do zamążpójścia hodowały rozmaryn i mirt. Wianek występuje jako symbol panieństwa, czepek zaś jako oznaka pani domu. Kawalerowie kładli datki na talerz tańcząc z dziewczętami na około młodej pary. Urządzali pewnego rodzaju licytację, prześcigając się w rzucaniu na talerz pieniędzy. Kto jako ostatni położył monetę, miał prawo zatrzymać wianek, jednak zawsze oddawany zostawał młodej parze na pamiątkę. Po oczepinach rozbrzmiewały pieśni, które miały przygotować młodą do jej nowej roli małżonki. Taką jest pieśń „ O chmilu” znana starym ludziom przynajmniej fragmentarycznie. W tydzień po ślubie odbywały się przenosiny. Młoda pani opuszczała dom rodzicielski i jechała do domu męża, który ją witał na progu przystrojonego w zieleń domu. Bardzo ważnym aktem jest chrzest. Starannie wybierało się rodziców chrzestnych, bo lud wierzył, że na dziecko mogą przejść takie cnoty jak też przywary chrzestnych. W czasie chrztu nie powinni chrzestni być roztargnieni, gdyż ich stan duszy wywiera wówczas silny wpływ na usposobienie dziecka. Wracając od chrztu mówino: „ Zabralim wam żyda przynosim chrześcijanina”.                    

 

Kościół św. Anny w Sztumie

Powrót