Legenda o rzece Wieprz

Drugą, po Bugu, rzeką Lubelszczyzny jest rzeka Wieprz. Wartko i zwinnie, wśród falistych brzegów płynie błękitna woda. Każdemu, kto na nią spojrzy wprost trudno zrozumieć, skąd wzięła się taka okropna nazwa. Dopiero po przeczytaniu legendy o jej powstaniu wszystko staje się jasne. A było to tak:

Dawno, dawno temu na tomaszowskiej ziemi zieleniły się łąki, żółte piaski lśniły jak promyki słońca, a ludzie uprawiali żyzne pola. Żadne wstęgi wody nie przecinały tego sielankowego pejzażu. Aż pewnego dnia jeden wieprz z nudów zaczął ryć ziemię. Robił to z taką pasją i tak długo, że z wykopanego przez niego dołu trysnęła woda. Ponieważ pole było w tym miejscu nieco wklęsłe więc szybko zrobiło się jeziorko. Jednak i ono nie mogło pomieścić stale przybywającej wody. Woda zaczęła wypływać wąskim strumyczkiem, a im bardziej oddalała się od źródełka tym szerzej i głębiej wcinała się w teren. Tak powstała najpierw mała rzeczka, a następnie, zasilana innymi napotkanymi po drodze rzeczkami, rozrosła się w całkiem pokaźną rzekę. Ludzie jeziorko nazwali Wieprzowym, jako że zwykły, gospodarski wieprz był sprawcą jego powstania, następnie także rzekę nazwali Wieprzem.