Archiwum
Druhny
Adeli

© 2004 Archiwum rodzinne Korczyńskich
Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystanie i cytowanie wyłącznie pod warunkiem podania źródła.
(w wypadku cytowania lub wykorzystania źródeł z nieniejszego archiwum prosimy o poinformowanie kustoszy archiwum: druhna_adela@interklasa.pl)
 


CYFROWA WERSJA ARCHIWUM (ostatnio dodane: 18 czerwca 2004) zobacz: TUTAJ

 

Adela Korczyńska - Ps. ZOŚKA
Nauczyciel, pedagog, bibliotekarz, kapitan AK, żasłużony działacz ZHP i WIELKI CZŁOWIEK!!!.
W latach 1939-1945, komendantka tajnej Śląskiej Organizacji Harcerek, komendantka Wojskowej Służby Kobiet w Śląskim Sztabie AK.
Po wojnie działacz ZHP. W połowie lat 60-tych wycofała się z ZHP, zniechęcona upolitycznieniem związku i odejściem w nim od ideałów skautingu. Władze komunistyczne do końca ,,nie zapomniały jej tego kroku eliminując ją z ,,historii Śląska''. Do dnia dzisiejszego obecna jest ona w legendzie i pamięci ludzi, a historycznie bardzo słabo udokumentowana.
Po odejściu z ZHP całkowicie poświęciła się pracom badawczym konspiracyjnego działania harcerek na Śląsku. Z grupą okupacyjnych najbliższych współpracowniczek skrzętnie spisywały zeznania żyjących jeszcze uczestniczek ruchu oporu na Śląsku tworząc nieocenione źródło historyczne.
Do końca życia nękana była przez Służby Bezpieczeństwa PRL starające się zapobiec tym pracom oraz przechwycić już zebrane materiały.
Pozostało po niej pokaźne archiwum, zgodnie z jej wolą po jej śmierci ukryte i strzeżone. Dopiero obecnie może ono bezpiecznie ujrzeć światło dzienne. Znajduje się ono w rękach jej najbliższej rodziny. Chcemy je w całości zdygitalizować i udostępnić w Internecie.
NIECH TO CO MIAŁO BYĆ WYTARTE Z HISTORII POLSKI I ŚLĄSKA będzie teraz widziane z kazdego miejsca na świecie. Materiały te będą z pewnością cennym materiałem źródłowym dla wypełnienia kolejnej ,,białej plamy'' historii Polski i Śląska.

Adela Korczyska zmarła 23 sierpnia 1985 roku.
Całe swoje życie poświęciła posłannictwu związanemu z pracą instruktorską w ZHP, pracą nauczycielską.

Więcej informacji: druhna_adela@interklasa.pl


10 maja 2004 -
w dniu dzisijszym została założona ta strona internetowa. Co najmniej raz w tygodniu bedą dodawane do niej nowe materiały źródłowe. Zamieścimy systematycznie cyfrowe kopie wszystkich dokumentów Archiwum Druchny Adeli. Kiedy będzie ich w sieci większa ilość zostaną one odpowiednio uporządkowane i zindeksowane dla łatwiejszego poruszania się po materiałach źródłowych.


Poniżej próbki zapisków z archiwum Druchny Adeli:

(systematycznuie całe je archiwum bedzie dygitalizowane i publikowane w tym miejscu)

[...] Do grup zatrudnionych gdzie indziej, dochodziłyśmy osobiście. Pewne miejsca (najczęściej polanki w lesie nazwane "Gdynia", "Brazylia", "Hotel Savoy", "Kanada" - były miejscami, w których zostawiało się jedzenie lub na godzinę 12 donosiło się ciepłą zupę z chlebem). Więźniowie idąc rano do pracy i przechodząc koło bawiących się dzieci (było umówione) rzucali hasło np. "Gdynia". Wtedy było wiadome, że będą w tej okolicy około godziny 12-tej. Jeżeli przeszli milcząc, znaczyło to, że SS ich pilnujący jest obcy i absolutnie nie należy podchodzić. Czasami była dość duża grupa i tylko jeden SS wiedział, że coś dostaną i pozwalał im zjeść. Wtedy od jego sprytu zależało by możliwie wszyscy coś zjedli.
W okresie Bożego Narodzenia ubierałyśmy, maleńką choinkę, którą stawiało się w opuszczonych stodołach, do których przychodzili codziennie więźniowie (w nich zostawiali swe przyrządy miernicze). Tam też oni jak i inne grupy w lesie zastawiali wieczerzę wigilijną. W latach 1941-1943 w czasie świerzbu i tyfusu w obozie, duży nacisk kładziemy na zdobycie lekarstw (Mitigal, witaminy, glukoza). Z chwilą ogłoszenia pozwolenia na otrzymywanie paczek żywnościowych, zdobywamy listy nie posiadających rodzin i organizujemy wysyłkę paczek. Okoliczna ludność była bardzo ofiarna, oddająca więźniom czasem ostatni kawałek chleba. [...]

(Ze wspomnień Wandy Góreckiej z Brzeszcz - napisane w 1960 roku)

 

[...] Zaczęłam zbierać od znajomych odzież, żywność, lekarstwa. Trudności było nie mało i trzeba się było liczyć z nastrojami ludności i bardzo uważać, by nie wpaść na tych, którzy w międzyczasie związali się z Niemcami. Bardzo dużo dałam rzeczy własnych, również moja najbliższa rodzina żywo zainteresowała się tą akcją i pomagała na tyle, na ile ją był w tym czasie stać. Wydatną pomoc okazała pani Sikorska, właścicielka sklepu tekstylnego, która mimo ograniczeń, sprzedała komplety bielizny zimowej męskiej i damskiej. Okazała bardzo dużo zrozumienia dla cierpień ludzi będących w obozach. Kurierki dostarczały odpowiednio posegregowane i przygotowane rzeczy do obozu. [...]

(Oświadczenie Poli Koj - Katowice)

 

[...[ Od 1942 r. przesyłam do Sta-i Of-lagów na terenie Rzeszy paczki żywnościowe dla polskich jeńców wojennych. Żywność do paczek otrzymywałam bez kartek żywnościowych w sklepie p. Krzemienia w Katowicach - Ligocie. Muszę zaznaczyć, że sprzedawca wiedział do jakich celów potrzebna mi była żywność. [...]
(Relacja harcerki Kingi (J.K.), 8 X 1962 r)

... Twoje sprawy załatwione: podanymi adresami opiekują się przeważnie pojedyncze osoby, jeszcze tak rozdzielimy tę pierwszą grupę, którą dostała Wila, bo przecież teraz nie można liczyć na rzeczy od Was. Ciekawe, ze Józia i Marysia Masłowska / koresponduje z panią, która się nią opiekuje już trzy lata / piszą, żeby im przesłać tylko chleb. Czyżby nie dostawały? ....... (Fragment listu A. Korczyńskiej do I. Kuśnierzewskiej z 12 X 1944 r. /dotyczy kontaktów z ludźmi w obozach koncentracyjnych)

 

Nekrolog druhny Adeli w prasie śląskiej
umieszczony przez przyjaciół - Instruktorów ZHP

Oficjalny Nekrolog Hufca ZHP
był bardziej lakoniczy


Ostatnia modyfikacja - 10 maja 2004